Implanty zębowe uchodzą za jedno z najbardziej stabilnych rozwiązań odbudowy uzębienia. W wielu przypadkach stają się stałą częścią uśmiechu na kilka dekad. Zdarza się jednak, że u jednej osoby integrują się z kością i pracują bez zarzutu przez całe dorosłe życie, a u innej po kilku latach wymagają interwencji. Różnice w trwałości nie są przypadkowe. Wynikają z jakości materiału, staranności planowania leczenia, techniki chirurgicznej, stanu tkanek, a później także nawyków i higieny pacjenta. Każdy z tych obszarów potrafi wzmocnić implant albo znacząco skrócić jego żywotność.
Jakość materiału i precyzja wykonania systemu implantologicznego
Implant to nie tylko tytanowa śruba. To rozbudowany system obejmujący powierzchnię kontaktu z kością, połączenie z łącznikiem i koroną oraz sposób dystrybucji sił żucia. Różnice między producentami bywają ogromne. Doświadczeni implantolodzy wiedzą, że tańsze systemy często powstają z gorszej jakości stopów lub w fabrykach o ograniczonej kontroli procesu. Efekt bywa widoczny dopiero po latach – mikropęknięcia w śrubie, poluzowanie połączeń albo utrata stabilności korony.
Najtrwalsze implanty mają powierzchnie stworzone tak, by kość mogła je równomiernie otoczyć i wzmocnić. Dopracowana mikrotekstura, stabilne połączenie i wysoka odporność na obciążenia mechaniczne pozwalają im zachować integralność przy tysiącach cykli żucia każdego dnia. Gdy którykolwiek z tych parametrów jest gorszy, implant szybciej traci stabilność albo dochodzi do stanów zapalnych wokół niego.
Planowanie leczenia – miejsca brakuje częściej, niż się wydaje
Zbyt wąska kość, brak odpowiedniej wysokości, nierówny przebieg struktur anatomicznych – to codzienność w gabinetach implantologicznych. Implant zębowy, który ma przetrwać kilkadziesiąt lat, musi być osadzony w kości o odpowiedniej objętości i gęstości. Nie można liczyć na to, że kość sama się dostosuje. Jeśli warunki są niewystarczające, konieczne jest przygotowanie miejsca poprzez zabiegi regeneracyjne albo zmianę strategii uzupełnienia protetycznego.
Kłopoty zaczynają się wtedy, gdy implant zostaje wprowadzony w miejscu o granicznej ilości tkanki. Początkowo wszystko wygląda dobrze, jednak po kilku latach pojawia się zanikanie kości, odsłonięcie gwintu i nawracający stan zapalny. To najczęstsza droga do periimplantitis, czyli zapalenia tkanek wokół implantu, które w skrajnych przypadkach kończy się jego usunięciem.
Technika chirurgiczna – precyzja działa jak inwestycja
Nawet najlepszy implant straci swoje możliwości, jeśli zostanie wprowadzony pod zbyt dużym naprężeniem kości albo w nieodpowiedniej osi. Chirurg musi dobrać prędkość pracy, chłodzenie, głębokość wiercenia i kierunek wprowadzania implantu tak, by tkanki zostały jak najmniej naruszone.
Ogromną różnicę oferuje chirurgia wspomagana komputerowo. Szablony oparte na tomografii pozwalają kierować implant w taki sposób, aby całkowicie wykorzystać dostępną kość. Zmniejsza to ryzyko błędów i ułatwia przewidywalne funkcjonowanie przez wiele lat.
Stany zapalne, cukrzyca i palenie
Organizm stale pracuje nad utrzymaniem kości wokół implantu. Gdy zdrowie ogólne jest zaburzone, proces ten słabnie. Nieleczona cukrzyca spowalnia regenerację tkanek i zwiększa podatność na infekcje. Palenie blokuje prawidłowe dotlenienie błony śluzowej i kości, przez co rana goi się wolniej, a później łatwiej dochodzi do stanów zapalnych. Im dłużej trwa zapalenie, tym większe ryzyko utraty stabilności implantu.
Higiena i nawyki
Część pacjentów zakłada, że implant nie wymaga takiej troski jak naturalny ząb. Tymczasem przy jego szyjce także gromadzi się płytka bakteryjna, a jeśli nie jest usuwana, rozpoczyna niszczenie tkanek. Różnice między osobami są ogromne. Ktoś, kto codziennie używa szczoteczki sonicznej, irygatora i nici, zwykle przez lata utrzymuje tkanki w idealnym stanie. Inna osoba może ograniczać się do pobieżnego szczotkowania i to wystarcza, by po kilku latach dziąsło wokół implantu było przewlekle obolałe lub krwawiące.
Do tego dochodzą przeciążenia. Osoba z bruksizmem może wywierać na implant siły przewyższające kilkukrotnie fizjologiczne obciążenie. Bez szyny relaksacyjnej kość i połączenia protetyczne szybciej się męczą, co prowadzi do mikroruchów, luzowania śrub, a czasem złamań.
Regularne kontrole
Implant, który ma służyć trzy dekady, potrzebuje obserwacji. Niewielkie zanikanie kości, niewidoczne gołym okiem stany zapalne albo pierwsze oznaki przeciążeń można wychwycić tylko w gabinecie. Wczesna reakcja zatrzymuje większość problemów, zanim przerodzą się w coś poważniejszego. Wiele implantów, które usuwane są po kilku latach, można by uratować, gdyby reakcja nastąpiła odpowiednio wcześnie.
Dobrze zaplanowane leczenie, wysokiej klasy implant, precyzyjna technika chirurgiczna i dbałość o higienę znacznie zwiększają szansę, że wszczep będzie trwałym rozwiązaniem na dziesiątki lat. Trwałość nie jest więc dziełem przypadku – wynika ze świadomych decyzji podczas leczenia i codziennej troski o zdrowie jamy ustnej. Jeśli wszystkie te obszary współgrają, implant ma realną szansę pozostać stabilny przez bardzo długi czas.
